Gdzie prawidłowo zamontować regulator pokojowy?

Redakcja 2025-05-01 16:41 | Udostępnij:

Wyobraź sobie dom, który sam dba o komfort, reagując na Twoje potrzeby cieplne z precyzją szwajcarskiego zegarka. Sercem tego systemu często jest regulator pokojowy, małe pudełko na ścianie, od którego zależy Twój rachunek za ogrzewanie i codzienne samopoczucie. Pytanie klucz: Gdzie umieścić regulator pokojowy, aby pracował jak złoto i nie oszukiwał nas na stopniach Celsjusza? Odpowiedź w skrócie: w centralnym punkcie głównego pomieszczenia, z dala od bezpośrednich źródeł ciepła i przeciągów. To właśnie optymalne miejsce na jego montaż gwarantuje dokładne odczyty.

Gdzie umieścić regulator pokojowy

Zespoły badawcze od lat pochylają się nad wpływem mikrośrodowiska na pracę czujników temperatury. Oto zbiór przykładowych obserwacji, ilustrujących jak różna lokalizacja może zafałszować pomiary, a co za tym idzie, całą regulację systemu grzewczego. Przyjęte wartości są ilustracją potencjalnych problemów i bazują na kompilacji danych z symulacji i badań terenowych.

Lokalizacja regulatora (przykład) Odczytana temperatura (symulacja) Rzeczywista temperatura w centrum pokoju Różnica (°C) Potencjalny wpływ na system
Ściana wewnętrzna, 1.5m wys., z dala od przeszkód 21.0°C 21.0°C 0.0°C Praca optymalna, wysoki komfort, niska bezwładność
Tuż obok grzejnika (ok. 0.5m) 23.5°C 20.0°C +3.5°C Ryzyko niedogrzania innych stref/pomieszczeń, kocioł pracuje krótko
Przy nieszczelnym oknie/drzwiach (ok. 1m) 18.0°C 21.0°C -3.0°C Ryzyko przegrzewania pomieszczenia/strefy, kocioł pracuje non-stop, straty przez nieszczelność
W korytarzu (gdy salon jest głównym pokojem) 20.0°C 22.0°C -2.0°C Salon niedogrzany, komfort obniżony, kocioł pracuje zbyt długo
Na ścianie zewnętrznej (słabo izolowanej) 19.5°C 21.0°C -1.5°C Niedogrzanie lub dłuższa praca kotła w celu kompensacji zimnej ściany
Za grubą zasłoną/meblem 22.0°C 21.0°C +1.0°C Zmniejszony przepływ powietrza, opóźniona reakcja, potencjalne przegrzewanie

Powyższe liczby, choć przykładowe, doskonale obrazują, dlaczego detale dotyczące miejsca montażu regulatora pokojowego mają tak fundamentalne znaczenie dla efektywności systemu ogrzewania i Twojego komfortu. Niewielkie błędy w lokalizacji mogą prowadzić do permanentnego dyskomfortu i niepotrzebnych strat finansowych.

Te na pierwszy rzut oka niewielkie odchylenia w pomiarach, sięgające nawet kilku stopni Celsjusza, mogą generować zaskakująco duże problemy w praktyce. Termostat odczytujący zawyżoną temperaturę (np. przy grzejniku) spowoduje przedwczesne wyłączenie kotła, co skutkuje niedogrzaniem pozostałej części pomieszczenia lub innych stref w domu.

Zobacz także: Gdzie umieścić czujnik temperatury w pokoju?

Z drugiej strony, lokalizacja w przeciągu czy na zimnej ścianie zewnętrznej prowadzi do sytuacji odwrotnej – regulator "widzi" niższą temperaturę niż jest w rzeczywistości w centrum pokoju. Efekt? Kocioł pracuje dłużej niż potrzeba, nieustannie walcząc z zimnem z okna lub chłodem ściany, co bezlitośnie podnosi rachunki za ogrzewanie. Precyzja pomiaru w neutralnym punkcie to fundament efektywnego sterowania temperaturą.

Czego unikać przy wyborze miejsca na regulator? Źródła ciepła i przeciągi

Powiedzmy sobie szczerze, regulator pokojowy jest jak dyrygent orkiestry cieplnej w Twoim domu. Musi mieć realistyczny obraz sytuacji, aby mógł sprawnie wydawać polecenia kotłowi czy pompom. Umieszczenie go w „gorącym punkcie” lub „chłodnym tunelu” to prosta droga do energetycznego chaosu i permanentnego dyskomfortu. Dlatego tak ważne jest, aby unikać miejsc, które zafałszują jego percepcję rzeczywistej temperatury panującej w głównej przestrzeni życiowej.

Pierwszym, absolutnie krytycznym błędem jest montaż regulatora pokojowego w bezpośredniej bliskości źródeł ciepła. Mowa tu nie tylko o grzejnikach – chociaż te są winowajcą numer jeden – ale też o kominkach, piecach, nagrzewnicach, a nawet intensywnie działających urządzeniach elektronicznych generujących znaczną ilość ciepła, takich jak starsze telewizory kineskopowe (choć te coraz rzadziej goszczą w domach) czy serwery domowe. Energia cieplna z tych źródeł może dotrzeć do czujnika regulatora na różne sposoby: poprzez konwekcję (ruch ciepłego powietrza) lub promieniowanie (niewidzialne fale podczerwieni, które ogrzewają powierzchnię czujnika bezpośrednio).

Zobacz także: Gdzie Umieścić Termostat Pokojowy? Najlepsze Miejsca i Porady

Weźmy przykład grzejnika. Jego powierzchnia w trakcie pracy może osiągać temperaturę rzędu 50-80°C. Gorące powietrze unosi się do góry, tworząc pionowy słup, który potrafi zafałszować odczyt temperatury w promieniu nawet 2-3 metrów, zależnie od mocy grzejnika i wentylacji pomieszczenia. Sensor regulatora umieszczony w tym „słupie” będzie notorycznie odczytywał temperaturę wyższą niż faktycznie panuje w reszcie pokoju na wysokości mieszkalnej, np. +3 do +5°C różnicy. Efekt? System grzewczy uzna, że jest już wystarczająco ciepło, zanim pozostałe, chłodniejsze partie pomieszczenia czy domu osiągną pożądany komfort termiczny.

Inny cichy sabotażysta to promieniowanie słoneczne. Bezpośrednie nasłonecznienie czujnika regulatora przez okno, nawet w chłodny dzień, może spowodować podniesienie jego temperatury powierzchniowej o kilka, a nawet kilkanaście stopni Celsjusza. Czujnik, myśląc, że w pokoju panują tropiki, wyłączy ogrzewanie, podczas gdy w zacienionej części pomieszczenia temperatura będzie daleka od komfortu. Podobnie działa promieniowanie z kominka czy ciepło emitowane przez lampy o dużej mocy, które mogą punktowo ogrzewać powierzchnię regulatora.

Równie zdradliwe jak źródła ciepła są przeciągi i chłodne strumienie powietrza. Regulator umieszczony w ich zasięgu – co często oznacza bliskość okien, drzwi zewnętrznych, drzwi balkonowych, a nawet kratek wentylacyjnych czy źle izolowanych przejść przez ściany – będzie permanentnie odczytywał temperaturę niższą niż rzeczywista średnia temperatura powietrza w pomieszczeniu. Zimne powietrze przepływające przy czujniku chłodzi go, symulując warunki niższej temperatury otoczenia. Zjawisko konwekcji wymuszonej (ruch powietrza) przyspiesza wymianę ciepła z czujnika, sprawiając, że reaguje on na lokalny, zaniżony odczyt.

Zimny strumień powietrza przy nieszczelnym oknie czy często otwieranych drzwiach może mieć temperaturę niższą od temperatury w pomieszczeniu o 5-10°C, a jego prędkość, nawet niewielka (rzędu 0.1-0.5 m/s), wystarczy, by oszukać delikatny sensor. Co to oznacza w praktyce? System ogrzewania otrzymuje sygnał "jest za zimno!" i pracuje non-stop, starając się podnieść temperaturę do ustawionego poziomu. Problem w tym, że walczy z lokalnym, chwilowym chłodem przy oknie, a w reszcie pomieszczenia temperatura może w tym czasie przekroczyć komfortowy poziom, prowadząc do przegrzewania i marnotrawstwa energii. W efekcie płacisz za ogrzewanie, które ucieka przez nieszczelności, zamiast ogrzewać to, co powinno.

Dlatego tak ważne jest, by pomyśleć o regulatorze jak o małej "wyspie stabilności" w oceanicznym, czasem wzburzonym, klimacie domu. Musi być zlokalizowany tam, gdzie powietrze jest stosunkowo spokojne, a jego temperatura reprezentatywna dla całej strefy, którą ma kontrolować. Odległość od grzejników, kominków i innych źródeł ciepła powinna wynosić co najmniej 1.5 do 2 metrów. Odległość od okien i drzwi, zwłaszcza tych często używanych lub o potencjalnej nieszczelności, powinna być podobna lub większa. Należy też unikać miejsc, gdzie regulator może być zasłonięty przez meble (np. wysokie sofy, szafy), zasłony lub inne przedmioty blokujące swobodny przepływ powietrza wokół czujnika. Każda taka przeszkoda może tworzyć lokalną kieszeń cieplną lub chłodniczą, ponownie fałszując odczyty.

Podsumowując kwestię uników: nie instaluj regulatora w kuchni (częste i gwałtowne zmiany temperatury, wilgotność, ciepło od urządzeń), w łazience (wilgotność, mała, często szybko nagrzewająca się/chłodząca przestrzeń, zafałszowane odczyty temperatury w innych pomieszczeniach), w przedpokoju (częste otwieranie drzwi, wpadające zimne powietrze), ani też bezpośrednio nad grzejnikiem, pod oknem czy naprzeciwko kominka. Szukaj stabilności i reprezentatywności. Pomyśl o tym jako o inwestycji w komfort i niższe rachunki – minuta planowania lokalizacji to potencjalnie setki złotych oszczędności rocznie i brak frustracji związanej z ciągłą walką o idealną temperaturę w domu.

Idealna wysokość montażu regulatora – dlaczego 150 cm?

Oprócz unikania newralgicznych punktów, kluczowym czynnikiem determinującym poprawność pracy regulatora jest jego odpowiednia wysokość montażu. Powszechnie zaleca się, by umieścić regulator na wysokości około 150 cm od podłogi. To nie jest przypadkowa liczba. Stanowi ona wynik kompromisu między fizyką rozkładu temperatury w pomieszczeniu a ergonomią użytkowania.

Po pierwsze, wysokość 150 cm znajduje się w tzw. "strefie bytowej" lub "strefie komfortu cieplnego" człowieka. To wysokość, na której najczęściej przebywają głowy siedzących osób i torsy stojących, czyli tam, gdzie odczuwanie komfortu termicznego jest najbardziej krytyczne. Pomiar temperatury na tej wysokości najlepiej odpowiada rzeczywistym warunkom, w jakich żyjemy i pracujemy w pomieszczeniu.

Temperatura powietrza w pomieszczeniu nie jest jednolita od podłogi do sufitu. Zjawisko konwekcji naturalnej, gdzie cieplejsze, lżejsze powietrze unosi się do góry, a chłodniejsze, gęstsze opada, prowadzi do stratyfikacji termicznej. Zazwyczaj tuż przy podłodze jest chłodniej, a tuż pod sufitem najcieplej. Różnice mogą być znaczące, szczególnie w pomieszczeniach o dużej wysokości lub przy specyficznych systemach grzewczych (np. ogrzewanie nadmuchowe, które wpycha ciepłe powietrze pod sufit). Przy podłodze temperatura może być o 2-3°C niższa niż na wysokości 1.5 metra, a pod sufitem o 3-5°C wyższa. Umieszczenie regulatora zbyt nisko (np. na wysokości gniazdek) lub zbyt wysoko (blisko sufitu) dałoby zafałszowany odczyt, który nie odpowiadałby temperaturze panującej tam, gdzie faktycznie przebywają ludzie.

Wyobraźmy sobie regulator zamontowany 30 cm nad podłogą w pokoju ogrzewanym tradycyjnymi grzejnikami. Termostat odczyta np. 19°C, choć na wysokości kanapy (ok. 50-60 cm) jest 20°C, a na wysokości stołu (ok. 70-80 cm) 21°C. System będzie pracował, dążąc do osiągnięcia np. 21°C odczytywanych przy podłodze. Gdy to się stanie, na wysokości 150 cm może być już 23-24°C. Skutek? Przegrzane pomieszczenie, dyskomfort i zmarnowana energia. Analogicznie, regulator tuż pod sufitem (np. 2.5 m) odczytujący 24°C (gdy na 1.5 m jest 21°C), wyłączy ogrzewanie, pozostawiając strefę życiową niedogrzaną.

Wysokość 150 cm ma również praktyczne zalety. Po pierwsze, jest to wysokość wygodna dla większości dorosłych użytkowników – panel sterujący jest na poziomie wzroku lub łatwo dostępny do zmiany ustawień czy odczytu. Nie wymaga schylania się czy używania drabiny. Po drugie, znajduje się zazwyczaj powyżej typowej wysokości mebli takich jak sofy, komody czy biurka, które mogłyby blokować swobodny przepływ powietrza wokół czujnika, tworząc lokalne "mikroklimaty" (jak wspomniano w poprzednim rozdziale) lub po prostu zasłaniając urządzenie. Typowa wysokość oparcia kanapy to ok. 80-100 cm, komody ok. 80-120 cm, a stołu ok. 75 cm. Wysokość 150 cm minimalizuje ryzyko przesłonięcia.

Jest to także wysokość stosunkowo bezpieczna od potencjalnych uszkodzeń mechanicznych na poziomie podłogi (np. kopnięcie, zalanie w trakcie mycia podłogi, uderzenie odkurzaczem) czy interakcji ze zwierzętami domowymi lub bardzo małymi dziećmi. Chociaż zdarzają się regulaminy instalacyjne sugerujące montaż na wysokości 120 cm (szczególnie w obiektach użyteczności publicznej ze względu na dostępność dla osób na wózkach inwalidzkich) czy nawet 160 cm, 150 cm stało się de facto standardem branżowym dla domów jednorodzinnych i mieszkań ze względu na optymalne połączenie reprezentatywności pomiaru temperatury w strefie bytowej z praktyczną ergonomią użytkowania.

Pamiętajmy, że nawet w obrębie zalecanej wysokości, unikanie lokalnych zaburzeń temperatury (źródła ciepła, przeciągi, zasłanianie) jest równie ważne, jak sam wybór wysokości. Regulator na 150 cm, ale tuż nad grzejnikiem lub w przeciągu, będzie pracował tak samo nieprawidłowo, jak ten zamontowany zbyt nisko lub zbyt wysoko. Zatem wysokość 150 cm to jeden z kluczowych filarów prawidłowego wyboru miejsca na regulator pokojowy, wsparty dodatkowymi zasadami dotyczącymi otoczenia.

Przykładowe dane potwierdzające zasadność 150 cm: badania termowizyjne pomieszczeń mieszkalnych często pokazują najbardziej stabilną i reprezentatywną temperaturę powietrza na wysokościach od 1.2m do 1.8m od podłogi w centrum pomieszczenia. To właśnie w tym przedziale 1.5 metra wypada optymalnie. Z norm budowlanych, np. DIN 4701-8 (choć dotyczą projektowania systemów), często wynikają założenia pomiaru temperatury w strefie użytkowej na tej właśnie wysokości. Producenci regulatorów w swoich instrukcjach montażu niemal jednogłośnie wskazują zakres 1.2 - 1.6 metra, z najczęściej polecanym punktem centralnym 1.5 metra.

Dlaczego regulator powinien być na ścianie wewnętrznej?

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego instrukcje montażu większości regulatorów pokojowych kategorycznie zabraniają umieszczania ich na ścianach zewnętrznych budynku? Powód jest prosty i tkwi w fundamentalnych zasadach fizyki cieplnej oraz sposobie, w jaki zbudowane są nasze domy. Regulator to przede wszystkim precyzyjne narzędzie pomiarowe, a ściana zewnętrzna jest środowiskiem, które potrafi skutecznie zakłócić ten pomiar.

Ściany zewnętrzne, w przeciwieństwie do wewnętrznych, są barierą oddzielającą ciepłe wnętrze od chłodnego (lub gorącego w lecie) środowiska zewnętrznego. Zawsze zachodzi przez nie wymiana ciepła – w zimie ciepło ucieka na zewnątrz, w lecie wnika do środka. Intensywność tej wymiany zależy od izolacji termicznej ściany (jej współczynnika przenikania ciepła U). Nawet w najlepiej izolowanych budynkach pasywnych ściana zewnętrzna ma styczność z różnymi temperaturami po obu stronach. W efekcie, powierzchnia ściany zewnętrznej od strony wewnętrznej pomieszczenia jest zazwyczaj chłodniejsza zimą (lub cieplejsza latem) niż temperatura powietrza panująca w centrum pokoju.

Gdy regulator pokojowy jest zamontowany na ścianie zewnętrznej, jego czujnik (będący w bezpośrednim kontakcie ze ścianą lub bardzo blisko niej) ulega wpływowi temperatury tej ściany. Ciepło z czujnika (które ma temperaturę powietrza wokół niego) jest przewodzone do chłodniejszej powierzchni ściany. Sama powierzchnia ściany może też promieniować zimnem na czujnik. Ten "zimny mostek" (choć to nie jest tradycyjny mostek termiczny w ścianie, a raczej wpływ powierzchni ściany na czujnik) powoduje, że regulator odczytuje temperaturę niższą niż rzeczywista temperatura powietrza w przestrzeni życiowej, oddalonej od chłodnej ściany.

W praktyce może to oznaczać, że regulator umieszczony na ścianie zewnętrznej będzie notorycznie odczytywał temperaturę o 1-3°C niższą niż termometr ustawiony w centrum pokoju. Znamy przypadki, gdy w mroźne dni różnica ta była jeszcze większa w słabo izolowanych budynkach. Regulator, widząc na przykład 19°C, podczas gdy w pokoju jest komfortowe 21°C, będzie stale uruchamiał system grzewczy, próbując osiągnąć ustawioną temperaturę. To prowadzi do nieprawidłowych odczytów temperatury i niedogrzania innych pomieszczeń lub stref, które są regulowane tym samym termostatem, albo do przegrzewania i strat energii, jeśli system próbuje wyrównać odczyt kosztem całego domu.

Ściana wewnętrzna, z kolei, oddziela pomieszczenie od innego pomieszczenia o zbliżonej, regulowanej temperaturze, lub od korytarza/klatki schodowej, której temperatura również jest zazwyczaj stabilniejsza i bliższa temperaturze wewnętrznej niż temperatura zewnętrzna. Temperatura ściany wewnętrznej jest w znacznie mniejszym stopniu zmienna i zazwyczaj bardzo bliska temperaturze powietrza w pomieszczeniu. Montując regulator na takiej ścianie, minimalizujemy wpływ powierzchni ściany na czujnik, zapewniając mu bardziej neutralne środowisko pomiarowe.

Dodatkowo, ściany zewnętrzne są bardziej narażone na inne czynniki zakłócające, takie jak wahania temperatury związane z nasłonecznieniem (o którym mówiliśmy w poprzednim rozdziale – słońce ogrzewa ścianę z zewnątrz, co wpływa na jej wewnętrzną powierzchnię) czy ekspozycję na wiatr. Wszystkie te zmienne trudniej przewidzieć i skompensować niż stabilniejsze warunki przy ścianie wewnętrznej. Grubość ściany i rodzaj materiału (np. cegła vs. płyta gipsowo-kartonowa na szkielecie) również mają znaczenie dla bezwładności termicznej, ale podstawowa zasada pozostaje: ściana zewnętrzna jest mniej stabilnym punktem odniesienia temperaturowego.

Prawidłowe wybranie odpowiedniej lokalizacji do jego montażu, z dala od wszelkich zakłóceń termicznych, to podstawa. Umieszczenie regulatora na stabilnej temperaturowo ścianie wewnętrznej, w miejscu nienarażonym na przeciągi czy bezpośrednie promieniowanie, gwarantuje, że jego odczyty będą rzetelnie reprezentować średnią temperaturę w strefie, co jest kluczowe dla precyzyjnego sterowania systemem grzewczym. Ignorowanie tej zasady to jak próba nawigacji statkiem z uszkodzonym kompasem – można płynąć, ale celne dotarcie do portu komfortu i oszczędności staje się czystą loterią.

Regulator pokojowy w dużych domach i systemach strefowych

Jedna zasada sterowania temperaturą brzmi: jedno pomieszczenie, jeden termostat. Co jednak zrobić, gdy dom ma 200, 300, a nawet 500 metrów kwadratowych? Czy jeden regulator, choćby najlepiej umieszczony w centralnym punkcie salonu, jest w stanie efektywnie zarządzać komfortem cieplnym na wszystkich kondygnacjach, w pokojach o różnej ekspozycji (północ vs. południe) i różnym przeznaczeniu (sypialnie vs. gabinet vs. mało używane pomieszczenia)? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie.

Duże domy i złożone budynki charakteryzują się znacznymi różnicami w zapotrzebowaniu na ciepło i temperaturze pomiędzy poszczególnymi strefami. Parter może być cieplejszy od piętra z powodu naturalnej konwekcji ciepła unoszącego się do góry. Pomieszczenia od południa nagrzewają się od słońca, podczas gdy te od północy pozostają chłodne. Duży, otwarty salon wymaga innej dynamiki grzania niż mały gabinet. Różne pomieszczenia są używane w różnych porach dnia – chcesz mieć ciepło w sypialni wieczorem i rano, w gabinecie w ciągu dnia, a w salonie głównie popołudniami i wieczorami. Jeden centralny regulator nie jest w stanie uwzględnić tych niuansów.

Próba sterowania ogrzewaniem całego dużego domu za pomocą jednego regulatora w głównym pomieszczeniu często prowadzi do scenariusza, w którym komfort cieplny panuje tylko w pobliżu termostatu. Pozostałe pomieszczenia są albo permanentnie niedogrzane, co wymusza manualne odkręcanie grzejników (i zakłóca centralną regulację), albo – co gorsza – cały system jest przewymiarowany i grzeje "na wyrost" na sygnał z jednego punktu, prowadząc do znacznych strat energii i przegrzewania w innych miejscach.

Rozwiązaniem tego problemu w dużych domach i budynkach zróżnicowanych użytkowo jest zastosowanie systemów strefowych (zoning). Polega to na podziale budynku na niezależne strefy grzewcze, z których każda ma swój własny punkt pomiarowy i jest sterowana oddzielnie. Tych stref może być od kilku do kilkunastu, w zależności od wielkości i układu domu.

Sercem systemu strefowego, poza centralnym kontrolerem (często połączonym z kotłem/pompą ciepła), są właśnie dodatkowe czujniki lub regulatory umieszczone w każdej ze zdefiniowanych stref. To właśnie lokalizacja tych indywidualnych punktów pomiarowych w strefach jest kluczowa i opiera się na tych samych zasadach, o których mówiliśmy w poprzednich rozdziałach: ściana wewnętrzna, optymalna wysokość (ok. 1.5m), z dala od źródeł ciepła, przeciągów i przeszkód.

Typowy system strefowy może obejmować na przykład: strefę dzienną (salon, jadalnia), strefę nocną (sypialnie), strefę pracy (gabinet) czy strefy dodatkowe (poddasze, piwnica użytkowa). Każda z tych stref ma przypisany czujnik (tylko mierzący temperaturę i wysyłający dane) lub pełnoprawny regulator strefowy (pozwalający na ustawienie temperatury w tej strefie). Centralny kontroler zbiera dane ze wszystkich stref i decyduje, gdzie i jak intensywnie dostarczyć ciepło, sterując np. zaworami strefowymi (w systemach grzejnikowych czy ogrzewania podłogowego) lub przepustnicami powietrza (w systemach nadmuchowych).

Korzyści z systemach strefowych są wielowymiarowe. Najważniejsza to znaczny wzrost komfortu termicznego – masz dokładnie taką temperaturę, jaką chcesz, tam gdzie w danej chwili przebywasz. Po drugie, i często ważniejsze ekonomicznie, jest to olbrzymi potencjał do oszczędności energii. Grzejesz tylko te strefy, które tego potrzebują, w momentach, gdy są użytkowane. Nie ma potrzeby utrzymywania tej samej, wysokiej temperatury w pustej sypialni w ciągu dnia czy w nieużywanym gabinecie wieczorem. Badania i dane z użytkowania takich systemów wskazują na możliwość redukcji zużycia energii na ogrzewanie o 15-30% w porównaniu do systemów jednostrefowych w dużych budynkach.

Instalacja systemu strefowego w istniejącym domu jest bardziej złożona niż montaż pojedynczego regulatora. Wymaga poprowadzenia dodatkowego okablowania do czujników i zaworów lub zastosowania droższych rozwiązań bezprzewodowych, które komunikują się radiowo z centralką. Cena systemu strefowego dla dużego domu może wynosić od kilku do kilkunastu tysięcy złotych (za sam sprzęt i instalację, bez kosztów grzejników czy ogrzewania podłogowego), w zależności od liczby stref i stopnia zaawansowania (regulatory proste vs. zaawansowane systemy zarządzane aplikacją mobilną z algorytmami optymalizacji). Jednak okres zwrotu z inwestycji, dzięki wspomnianym oszczędnościom energii, jest często liczony w pojedynczych latach.

W przypadku renowacji starszego systemu grzewczego lub budowy nowego domu o znacznej powierzchni, planowanie gdzie umieścić regulator pokojowy (lub raczej regulatory i czujniki strefowe) jest kluczowym elementem projektu instalacji grzewczej. Powinno to być przemyślane na etapie rozprowadzania instalacji, aby uniknąć problemów z okablowaniem czy lokalizacją bezprzewodową. Współpraca z doświadczonym instalatorem lub projektantem instalacji jest tu nieoceniona, by system był zarówno efektywny, jak i prosty w obsłudze.

Nawet w przypadku, gdy ogranicza nas budżet na pełen system strefowy, samo dodanie bezprzewodowych głowic termostatycznych na grzejnikach w mniej kluczowych pomieszczeniach, komunikujących się z głównym regulatorem, może znacząco poprawić kontrolę i komfort. Takie rozwiązania są dostępne i relatywnie proste w montażu. Pozwalają na osiągnięcie temperatur np. 21°C w salonie (gdzie jest regulator główny) i np. 18°C w sypialni w ciągu dnia, czy 16°C w rzadko używanym gabinecie, oszczędzając energię bez uszczerbku dla komfortu tam, gdzie jest on najważniejszy.

Wizualizacja potencjalnych korzyści z optymalnego sterowania

Aby lepiej zilustrować potencjalne korzyści płynące z prawidłowego rozmieszczenia regulatora oraz zastosowania systemów strefowych w większych obiektach, przygotowaliśmy prostą wizualizację. Pokazuje ona szacunkowe procentowe oszczędności energii, jakie można osiągnąć w typowym budynku mieszkalnym w zależności od przyjętego rozwiązania. Wartości te są orientacyjne i mogą się różnić w zależności od izolacji budynku, klimatu i indywidualnych preferencji użytkowników, ale doskonale obrazują kierunek potencjalnych zysków.